• Wpisów:767
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 15:49
  • Licznik odwiedzin:13 708 / 2648 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Koniec z tym blogiem. Miło było mi czytać wpisy innych, jak i bardzo pomocnym okazało się przelewanie uczuć "na papier", w tym przypadku na ekran. Nic nie trwa wiecznie to raz, a dwa wkurwienie zawsze będzie mi towarzyszyć.
Powodzenia, cokolwiek robicie!
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Doczekałam zakończenia ligi. To wspaniałe móc uczestniczyć w tym wydarzeniu! Ta radość na twarzach kibiców, PIRO, flagi, WSZYSTKO! To jest niesamowite. Nagle zdajesz sobie sprawę, że rzecz w tym, by cieszyć się prostymi rzeczami. Jak impresjonista chwytaj obrazy, by później móc wspominać.
#JESTPIROJESTZABAWA.
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wracam na chwilę. Jedna rozmowa podczas osiemnastki z pewną osobą, bardzo ważną, wiele mi ukazała. Od soboty mija już kilka dni, a ja dalej myślę o tym, co mi przedstawił. Zwrócę się bezpośrednio do Ciebie, czytelniku, jeśli ktokolwiek tu jeszcze zagląda...

Wiesz, to jest tak, że cały czas wszystkich przekonujesz, że jesteś twarda i wgl a prawda jest taka, że jesteś mega wrażliwym człowiekiem, sama sobie nie radzisz. Mówisz, że jest Ci dobrze samej, a prawda jest taka, że chorobliwie potrzebujesz kogoś obok. No i kończąc myślisz o czymś, choć nie powinnaś tylko dlatego, że z Twojego punktu widzenia wygląda to inaczej, ale tamta osoba nie wiadomo co myśli... Nikt nie potrafi Cię zrozumieć, bo jesteś trudna i tyle. Jak trzeba to nie ma nikogo obok... I kiedy tak naprawdę kurwa chcesz żeby był ktoś kto Cię po prostu przytuli i wysłucha to nie ma kurwa nikogo.

"Nie zmienię świata i nie zmienię siebie nawet, chuj z tym, jebie mnie, że mnie nie rozumiesz typie, jestem trudny."

Jedyne czego bym chciała to tego wysłuchania. Żeby ktoś był. Przez jedną akcję sprzed 3 lat zamykasz się na to co dookoła na miłość na ludzi i nie jesteś w stanie tego zmienić. Ktoś Cię skrzywdził, w sumie Ty jego też i uważasz ze nie zasługujesz na bycie szczęśliwą... Im dłużej myślę nad tym co mówił do mnie i mojej mamy tym więcej rozumiem i odnajduje wspólnych cech światopoglądowych w tych tokach myślenia.

"Nie dowierzam jak patrzę w te piękne oczy, nie chcę skończyć i więcej nie potrzeba nic mi do szczęścia, niż te wielkie oczy."

Jeden wieczór i pierdolenie osoby tak kochanej, wrażliwej i trudnej i mam najebane w głowie. Nie wiesz momentalnie co myślisz, nie masz pojęcia jakie wartości Tobie do tej pory towarzyszyły. Co tu zrobić? Nie da się nic. Myślenie zabija. Nie mam możliwości czegokolwiek zmienić i zrobić. Nie potrafie sobie swojego zachowania w racjonalny sposób wyjaśnić.

"Chce zostać dla Ciebie, chce sprostać dla Ciebie."

Ktoś mógłby powiedzieć, że biję się z myślami, niczym Dawid i Goliat, ze względu na to, że nie mam określonego celu. Mój cel mógłby być określony, ale nie jest, a dlaczego? Bo wiem, że mógłby być nierealnym. Mówią "nie myśl o tym" albo "daj sobie spokój". Prawda jest taka, że tak sie nie da. Ktoś co innego robi, a co innego mówi i uważa,że wciela w życie, pomijam, że krzywdząc przy tym w sumie innych. Nikt chyba nie może mnie zrozumieć, choćby próbował. Nawet najbliżsi przyjaciele.

"Wszystko jakoś już sam utrudniam, nie chcę także pomocy kumpla, bo ani dragi i ani wódka nie da odwagi by nienawiść uszła."

Co tu zrobić? Nikogo nie można nakłonić do zmiany swojego postępowania. Przeszłość i to, co nas dotknęło w niej na pewno ma wpływ na zachowanie dnia dzisiejszego. Lecz czy nie lepiej odrzucić tę przeszłość i żyć dalej, starając się cieszyć? Nikt tego nie rozumie?

"Mam poglądy których nie zczaisz, lubię się rządzić i nie lubię granic."

Muszę wylewać gdzieś tę frustrację, inaczej się chyba nie da. Bo cóż innego mogę zrobić, gdzie w przypadku przyjaciół i rozmowy z nimi nie jestem w stanie czegokolwiek im przekazać? Czuję w sobie wewnętrzną blokadę, która za nic nie chce się przebić. A to przecież mury Jerycha, które powinny być zburzone.

"Już od dawna z nikim nie rozmawiam, ludzie o mnie nie wspomną, masz rację, ja po prostu już nie wyrabiam, bo czuje zajebiście ogromną frustrację."

5!
 

 
Przeglądam stare wpisy na photoblogu. Jestem zdruzgotana. Intuicyjnie przeszłam do roku 2012. W zasadzie jego końca okres lipiec-grudzień. Opisy, w których jest tak wiele bólu. Które ukazują serce młodej osoby rozczarowanej do granic możliwości... Są straszne. Patrząc z perspektywy czasu wiem, że z jednej strony wyszło mi to na dobre. Z drugiej jednak do tej pory ściska mnie serce i brak mi oddechu, gdy widzę osobę, której imienia wymówić nie jestem w stanie po dziś dzień. Jak bardzo boli mnie fakt, że stało się tak, a nie inaczej. Jak strasznie moje sumienie mną telepie. Sumienie, którego w gruncie rzeczy przecież nie mam.

"Złamane serce mam jak z romantycznych wierszy, one chciały ze mną pograć, pobawić się jak PlayStation. Rany w lewej stronie piersi zagoiły się, wybaczam, ale chyba już nie zdążę by powiedzieć, że przepraszam."

Czy kiedykolwiek będę w stanie pokochać kogoś tak mocną, silną i niezmienną miłością, jaką darzyłam tę osobę? Czy kiedykolwiek ktoś będzie w stanie zagłuszyć głos przeszłości, który tak bardzo przeszkadza nawet po dziś dzień? Na pewno tak będzie, szczerze w to wierzę.

"Wiesz, czego nienawidzę najbardziej? Nienawidzę paru pierwszych dni po naszej rozłące, czasami tygodnia, czasem miesiąca. Nienawidzę tego czasu kiedy wiem, że mogłabym być tam z Tobą, a jestem tu. Nienawidzę tej świadomości, że znów zaczynam tęsknić, nie mogę Cię zobaczyć, a jedyne co mogę zrobić to gapić się daleko przed siebie i myśleć, że gdzieś tam za horyzontem mieszkasz sobie i żyjesz spokojnie bez świadomości,
że ktoś oddałby wszystko, by Cię choć przez chwilę Cię ujrzeć. Nienawidzę tych nocy, gdy śpię na poduszce mokrej od łez i nie mam nawet siły, by się podnieść. Ból spowodowany Twoją nieobecnością w moim życiu jest gorszy od zamętu jaki w nim zrobiłeś."

Dlaczego osoby, które były nam tak bliskie, niemal jak rodzina, którą sami byliśmy w stanie sobie wybrać, nagle odwracają głowę nie mówiąc słowa? Czy naprawdę jesteśmy i byliśmy im tak obojętni? Być może zostali przez nas zranieni, sami nie widzimy swoich wad? Pewien typ weneckiego lustra? Nie, przecież to niemożliwe. Dlaczego więc po wszystkim pozostają tylko wspomnienia? Wspomnienia, na których myśl uśmiech sam wdziera się na twarz.

"Szukając siebie przy księżycu rozmyślam, na morzu gwiazd wypatruje swoją przystań. Pragnę wyznań, mało kto mnie rozumie, tylko ta kartka umie słuchać, nikt inny nie wie co czuje."

Wiele osób odtrąca nas przez to jacy jesteśmy. Mówią, że się zmieniliśmy. Może jednak przestaliśmy zachowywać się tak, jakby oni tego chcieli? Jednak przecież działa to w dwie strony. Uważając, że ktoś się zmienił... Po prostu nie jest nam na rękę to, jak się zachowuje teraz? Wcielać się w sytuacje innych? Rozumieć? Starać się wytłumaczyć? Ma to sens? Jak zależy cholernie Ci na kimś, to jasne, że ma to sens.

"Nie umiem być taki, jakby tego chcieli, żyć, jakbym miał walczyć o każdy centymetr ziemi, a może umiem? Przyzwyczaję się. Czas to arbiter, który nie gra fair, inwestor, który się bawi przyszłością i ostatecznie zabierze mi całość z nawiązką."

Nie umiem radzić sobie ze wszystkim. Gubię się sama w tym, co staram się usilnie udowodnić innym. Niczego nie jestem pewna, nie umiem nic stwierdzić na sto pro. To chyba nic złego, w końcu nie musimy określać się tak szybko. Jednak czy to nie jest złe i nieodpowiedzialne narażać innych na cierpienie ze względu na nasze niezdecydowanie? Chyba czasem trzeba być egoistą...

"Bezczelny w tekstach, przykładem nie świecę, bo nie wiem czego chcę, ale wiem czego nie chcę, ziom."

I na koniec... Dwa cytaty uzupełniające sie w całości, nie trzeba nic do nich dodawać, nic ująć w nich także nie trzeba.

"Człowiek kruchy jest jak chrust i każdy czasami pęka, to podstawą jest uczenie się na własnych błędach."
&
"Raczej nie świecę przykładem, chociaż czasami się staram, to tak wiele razy w życiu zachowałem się jak palant."


Wracam. Nie mam komu się wyżalić, a może nie potrafię? Nie lubie nikogo obarczać tym, co czuję. A raczej falą moich odczuć. Nie nazwę ich emocjami, wyzbyłam się ich spory czas temu. Kiedyś znajdę kogoś, kogo będę kochać, kto będzie kochał mnie, z kim będę mogła się porozumieć bez słów, będziemy mieć wiele wspólnych cech, zainteresowań i kto zrozumie mnie jak nikt inny.

"Dniami, nocami ciągle pytam się gdzie jesteś, ale chyba powątpiewam czy Ty w ogóle istniejesz."


5!
 

 
Zawsze tu wracam. Nie wiem dlaczego. I nigdy na długo. Każdy chyba w życiu ma taki moment zwrotny. Zastanawia się nad wszystkim i cofa.

"Nigdy nie będzie jak wcześniej, ta stagnacja sprawia, że załamuję ręce."

Jestem w gruncie rzeczy aktualnie osobą szczęśliwą. Mimo narastających problemów stawiłam im czoła i w końcu zaczęłam mieć z górki. Trzeba umieć stawiać się problemom, dawać radę, mimo że jest trudno.

"W życiu piękne tylko chwile są, smak radości wymieszany z gorzką łzą. W życiu piękne tylko momenty są, nim pochłonie je czasu oceanu toń."

Nie powinno się wracać do starych spraw. Niekiedy mogą one się zmienić, nie ma dwóch takich samych chwil. Nigdy nie będzie. Może być lepiej. Oby było, w sferze prywatnej. W szkole, jak to w szkole, wiadomo, że ciężko. Oby dalej jakoś szło.

"Upadłem, to nie było śmieszne, nadal wiem, że w upadku najgorsza jest świadomość przez co się upada, rozstania, powroty, czasem bez chęci powrotu. Jak się jebie, to wszystko i gdzie jest wtedy zdrowy rozum?"

Oby się układało powoli. Oby było coraz lepiej, nigdy gorzej. Chciałabym wszystko mieć powiedziane od początku, co i jak będzie, czy robię dobrze, czy źle. Jednak przecież nie możemy wiedzieć wszystkiego z góry. Cóż, myślę, że byłoby nam wtedy za dobrze.

"Życie lubi zaskakiwać, sól w cukierniczce, każdy chciałby odpoczywać, iść do celu po nitce."

Nie mam dziś weny, wybaczcie. Chce tylko poinformować, że żyję i że u mnie wszystko spoko. Uciekam, do następnego razu.

"Jeśli to me ostatnie słowa, szukam weny płynącej spod serca, skoro jutro zasnę niemy dziś pogrzebie w sentymentach, jak zapiski w testamentach, odtajnione w gronie paru to tylko dla Twych uszu powierniku mego żalu."

5!
 

 
- "Nie piszesz już?
- Nie ma nic takiego, co chciałbym ludziom powiedzieć.
- Po tym wszystkim, co widziałeś i przez co przeszedłeś? - spytała.
- Właśnie to wszystko, co widziałem i przez co przeszedłem, sprawia, że napisanie czegokolwiek jest dla mnie niemożliwe. Zatraciłem zdolność do logicznych wypowiedzi. Bełkocę do cywilizowanego świata, a on odpowiada mi tym samym".

Kurt Vonnegut, "Matka noc"
 

 
Nie mam tu co napisać. Życie sie kręci, biore z niego to, co najlepsze i to, co mi daje. Nie wybrzydzam. Byłam w Jaworznie u rodziny. Melanż dzień w dzień. Nauczyłam się pewnej zasady "miej wyjebane, będzie Ci dane" i w końcu zaczęłam ją stosować. Dzięki niej naprawdę lepiej się żyje, POLECAM.
"Za mało życia, żeby się przejmować wszystkim."
"Świat jest okrutny, lecz nie ma się co rozczulać, choć rozterek mam często więcej, niż Pan Jędrula."

5!
 

 
"Kto powiedział, że noc jest od spania? Nie, nie, proszę państwa, noc jest właśnie od niszczenia sobie życia. Od analiz tego, co było już i tak zanalizowane milion razy. Od wymyślania dialogów, na które i tak nigdy się nie odważymy. Noc jest od tworzenia wielkich planów, których i tak nie będziemy pamiętać rano. Noc jest od bólu głowy do mdłości, od wyśnionych miłości."


Tak bardzo pięknie ujęte słowa. W jeden wieczór przez tłumaczenie komuś jak trzeba szanować innych można uświadomić sobie, że samemu robimy wielki błąd. Mimo mojej antypatii do ludzi przejrzałam na oczy i dotarło do mnie, że powinnam każdego szanować, a przede wszystkim uczucia innych.
"Czy uczucia są złotem, czy złotem to co złote? Może miłość czeka na mnie, czeka aż ją znajdę."

Czy co wieczór muszą mnie nachodzić rozkminy? Przede wszystkim pojawiają się dwie.

1) Jak wiele osób zraniłam. Nieważne w jaki sposób. Być może nieświadomie. Jakimś słowem, czynem, choćby nawet gestem. Czy po prostu sposobem bycia. Jak mogę pouczać innych skoro sama robię tak wiele błędów? Bezsens. A może sens tkwi w bezsensie?
"Nie ma nic wstydliwego, w tym, że kogoś zraniłeś, każdy rani, lecz w jaki sposób to zrobiłeś? Jeśli zdradziłeś, to jesteś bez wartości, nie można Ci ufać, bo do kurewstwa masz skłonności."

"Zapomnieć mają ciężko i często nie zapominają tych złamanych obietnic, i przez to się zamykają, widzą cudze błędy, ale nie widzą, że to zwierciadło."

2) Gdybanie, gdybanie. Chyba każdy ma takie odpały. Lubi czasem pomyśleć o tym jak było, jak to wszystko szybko przeminęło. Jednak ja myślę o tym, przed czym samą siebie uchroniłam. Zmieniłam swoje podejście i z lekka swój charakter. To chyba dobrze. Jednak każdy tęskni za starymi czasami, za tym co było. Boli to, że niczego już nie ma. Żadnej chwili nie można cofnąć, a nie ma dwóch takich samych. Kto wie czy dziś byłabym w tym miejscu, w którym jestem gdyby niektóre podjęte przeze mnie decyzje? Każda wywiera na nas wpływ. Może pośredni, może bezpośredni, ale jednak ma ogromny wpływ na nasze przyszłe życie i podejście, co widać po mnie.
"Siedzę w pustym mieszkaniu, myśle o tym jak było, pytam czemu to wszystko się tak szybko zużyło."


Zmiana podejścia. Czyż nie pięknie jest kroczyć przez życie nie przejmując się niczym? Podchodząc z większym luzem lub brać wszystko za żart. Im dłużej żyję tym bardziej przekonuje się, że branie wszystkiego na poważnie jest wielkim błędem, jednym z gorszych.
"Każdy dzień jest idealny by odrzucić, musisz odsunąć ludzi z którymi nie chcesz się budzić, każdy dzień jest idealny żeby zmienić tereny, omijać których nie chcemy zakorzenić, każdy dzień jest idealny by zrozumieć, nauczyć się tego tu, co naprawdę chcemy umieć, każdy dzień jest idealny by docenić, dziękuję."


Czy aby nie powinniśmy cieszyć się szczęściem innych? Patrząc na radość, która ogarnia naszych przyjaciół, rodzinę, znajomych, powinniśmy to docenić i cieszyć się razem z nimi. Ich powodzenia, sukcesy powinny nas przepełniać radością. Czemu tak często nie potrafimy sobie z tym poradzić? Zazdrość jest jednym z najgorszych uczuć. Nie potrafimy sobie z nim radzić. Wyżywamy się na innych przez to, że nam w życiu nie wychodzi, a oni mają lepiej. Mimo że są nam bliscy i tak w ten sposób ich krzywdzimy. Patrząc z perspektywy czasu tego chyba nie da się zmienić. Jest grupa ludzi, którzy będą za Tobą i będą podawać Ci pomocną dłoń, a są tacy, którzy najchętniej utopiliby Cię w łyżce wody i każdy Twój sukces jest dla nich nożem wbitym w serce.
"Nawet kiedy krzyczę, gdy powinienem milczeć sumienie da mi znać, popiół mam zawsze przy sobie i nie musisz mi pomagać, sam wysypię go na głowę."

"Co prawda wspomnień nikt nie może mi odebrać, ale i tak boli, że nie możecie być tu i teraz, i chodzić ze mną razem po krętych losu ścieżkach, pocieszać po porażkach, cieszyć po zwycięstwach. Razem tak wiele, choć obiektywnie prawie wcale, ale piękna była każda chwila spędzona razem."


Fałszywi przyjaciele. Ludzie, o których mowa wyżej. Ci, który najchętniej odebraliby Ci wszystko, co masz wartościowe. Zazdrość, chciwość, złość, nienawiść. Tyle negatywnych uczuć im towarzyszy. Tyle osób mnie zraniło i nikt nie liczył się z tym jak czułam się wtedy ja. Nikt z moich "przyjaciół" nie podał mi ręki wtedy, kiedy naprawdę tego potrzebowałam. Wobec tego nie wiem, czy mogę nazwać ich przyjaciółmi. Nie można oglądać się za siebie, w końcu "bezpowrotna przeszłość, dlatego mnie nie smuci, to wszystko minęło, nigdy już nie wróci." Pih zawsze trafnie. Jednak dlaczego ja mam uważać na czyjeś emocje i uczucia, skoro nikt nie zważa na moje? Być może dlatego, że ja ich nie mam.. Eh.
Skoro wszystko co daję w końcu wraca to dlaczego nikt nie jest w stanie dać mi tak wiele, przecież ja daję naprawdę dużo z siebie. W relacjach koleżeńskich jak i innych. W relacjach z przyjaciółmi: "ile dajesz tyle wraca", dlaczego ja nie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że w moim przypadku tak jest? Dlaczego tak wiele osób mnie zostawiło? Co mam w sobie takiego, co odpycha ludzi? To, że sama się boje? Że nie chce zostać zraniona? Jeśli ktoś by chciał, to z łatwością mógłby dostrzec we mnie choć cień pozytywu i choć krztynę człowieczeństwa.
"Nie jeden twój niby kumpel fałszywie gębę zaciesza, mam w plecach już tyle noży, że mógłbym udawać jeża."


POZOSTAJĘ SOBĄ I WIEM, ŻE SIĘ NIE ZMIENIĘ.

Może kiedyś natrafię na kogoś, kto będzie mi w stanie naprawdę dużo dać i zrekompensuje mi to wszystkie niepowodzenia, które spotkały mnie do tej pory.

"Mordo, co by się nie działo, dam se radę, byłem sobą, się nie zmienię, postępuje radykalnie, niejedną mam wadę, ale staram się ogarnąć."





5!
  • awatar mandarinee: Mój S. był za granicą. Ale przedwczoraj wrócił. Całe szczęście. Oprócz niego nikogo nie mam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kiedy jesteśmy pozostawieni sami sobie na cały dzień daje to nam wiele czasu na rozmyślanie o wszystkim. Niedługo będę mieć tego czasu więcej. Zdaje sobie sprawę jak często jestem pozostawiona właśnie sama dla siebie. Czego osobiście nie znoszę.

Nie mogę ze sobą wytrzymać. Denerwuje mnie, że często myślę o rzeczach, o których nie powinnam. Czasem jedyne co mnie denerwuje to moja bezradność.
"Nie bój się płaczu, czasami w każdym coś pęka."

Dziś zdałam sobie sprawę jak bardzo mi kogoś brakuje. Kogoś, na kim mogłabym polegać, wiedzieć, że będzie zawsze kiedy będę tego potrzebować. Niestety, ja nie mogę tego komuś zapewnić, a podobno trzeba wymagać od siebie najpierw, a nie od kogoś.
"Powiedz mi, gdzie jest ktoś, kto naprawdę chciałby tak żyć, być ze mną na zawsze."

Musiałabym się tak cholernie zmienić, żeby ktoś mógł ze mną wytrzymać, sama przecież nie potrafię (jak wspomniałam wcześniej). Choć sztuka polega na tym, by kochać za wady, nie zalety. Jak to było "kochaj sercem, nie oczami"? Chyba tak brzmiała tak maksyma.

Dziś kolejny wieczór, który spędze sama ze sobą słuchając muzyki. Już nie mogę tego znieść. Jeszcze fakt, że przez cały dzień nie paliłam mnie od wewnątrz rozpierdala. Chcę rzucić, a nie chcę...
"Chcę to zatrzymać i nie chce, nawet nie wiem jak, EUFORIA."

Ten blog tak wiele razy zmieniał tematykę... Najpierw pisałam codziennie o tym, co u mnie, później chwilę były "teksty" i jakieś mądrości małolatki, później znów opisywanie mojego dennego życia, aż bum! Przekształcił się w miejsce doskonałe na przemyślenia i użalania się nad sobą i nad moimi debilnymi decyzjami.
"Życie jest słodko-gorzkie abyś ujrzał przeciwieństwa."

Koniec, dość.
5!
  • awatar mandarinee: Tyyy Mała! Ja już prawie 3 tygodnie całkiem sama także wiem jak to jest ciągle rozmyślać nad swoim życiem itp. Niby czasem fajnie tak pobyć samemu, ale jednak lepiej jest wygadać się komuś i to porządnie. Nie duś tego w sobie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Godzina dość późna, nie lubie siedzieć tak długo. Życie stawia mi coraz więcej poprzeczek. W końcu stanę się socjopatką jak tak dalej pójdzie. Choć może nie będzie tak źle... Nie chce wychodzić, ale też w domu usiedzieć nie mogę. Jak już wychodzę to z kimś, nie sama. Znów pojawia się okres, kiedy nie mogę poradzić sobie z emocjami? Kiedy nieważne jak bardzo próbuje pomóc sobie sama wszystko spala się szybciej, niż mogłabym tego oczekiwać.
"To jest słaby punkt, dobrze go znasz, jeśli chcesz z nim wygrać to ciągle walcz".

Nie chce nastawiać się już na nic, to matnia. Nastawisz się pozytywnie - oberwiesz, zaraz coś się spieprzy. Nic więcej. Ale jak już wspominałam wcześniej, trzeba coś zmienić
"Nadzieja umiera ostatnia, tutaj gdzie mieszkam to matnia, bo perspektywa umiera pierwsza, a chcę z niej wyrwać fanty czy koła, ten biznes ma moją lwią część, mantykora".

Dlaczego potrafię pomóc innym, a sobie tak strasznie nie umiem poradzić ze wszystkim? Mogłabym się tak szybko poddać. Tyle mnie spotyka nieszczęść, z tak wieloma rozterkami muszę sobie radzić. Chociaż dla każdego JEGO problemy są najważniejsze i ta klasyfikacja problemów jest zupełnie inna. Mnie jednak te kłopoty dręczą od 6-7 lat. No cóż...
"Nie umiem być taki, jakby tego chcieli, żyć, jakbym miał walczyć o każdy centymetr ziemi, a może umiem? Przyzwyczaje się".

Nikt nie zdaje sobie sprawy jakie emocje mną targają wieczorem i w nocy, gdy siedzę sama. Tak, mam emocje. O dziwo, mogę śmiało powiedzieć, a raczej napisać. Prawdopodobieństwo, że ktoś to przeczyta jest nikłe. Te moje wypociny. Dobrze, że chociaż tutaj mogę bez problemu wylać to, co mnie dręczy.
"Mam ołówek i kartki, więc nie próbuj mnie wkurzyć, bo to zestaw, którego nie zawaham się użyć".
"Stany lękowe przeważnie miewamy nocą, kiedy zostajemy sami z myślami ręce się pocą".

Czy kiedykolwiek spotka mnie szczęście? Będę mogła z czystym sumieniem powiedzieć "tak, jestem szczęśliwa"? Wątpie. Zawsze znajde jakiś powód do troski. Jak na razie nawet nie mam powodu do radości, przecież to w moim przypadku norma.

Chciałabym móc słuchać opinii. Ktoś, kogo darzę szacunkiem daje mi dobrą radę, a ja muszę się przekonać na własnej skórze. Czyż to nie pewien rodzaj empiryzmu? Z jednej strony lepiej, w końcu nauczę się na błędach. Z drugiej jednak przecież zostanę skrzywdzona. Przez samą siebie. Pewien rodzaj masochizmu, nieprawdaż?
"W locie staram się złapać meritum i zbieram doświadczenia jak rasowy empiryk".

Powinnam założyć nowego bloga, zbyt wiele mam tu wspomnień. Choć z drugiej strony za dużo mnie tu trzyma. Przecież z tym blogiem łączę tak wiele. Tyle tu pisałam, tyle razy się zwierzałam, po wielokroć pisałam tu na granicy z płaczem. Albo z radością, bądź dumą przepełniającą mnie. Dobrze mieć coś takiego, czym jest blog. Samotność bez tego by mnie chyba zabiła.
"Samotność to chyba mój najgorszy wróg, bo nawet gdy nie jestem sam to czuje ją znów".


Mam dość, pasuje. 21 wyjazd do Jaworzna, skończy się pisanie tu, na jakiś czas. Lubię tu wracać. Tyle razy to robiłam, coś mnie jednak tu trzyma. Sentyment? Być może.
"Często uciekam tam, po prostu zamykam oczy i kiedy tak trwam, czuję, że wszystko się łączy".

Dalej ja, niezmienna, zimna, pozbawiona uczuć, po prostu JA.
"To cały ja niezmiennie, podążasz za grupą? Pomyśl kim dla nich jesteś".


5!
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Zmęczona jestem wszystkim. Rozchorowałam się. Jedyne co mnie podtrzymuje to niedzielny turniej kibiców i sympatyków. Nie mogę się doczekać. No i żeby się zobaczyć z M. Jednak muszę się liczyć z tym, że M. teraz ma swojego i czasu dla mnie nie będzie mieć tyle... Choć przecież wcześniej też w zasadzie go nie miała.

Dziś czekając na autobus na przystanku zauważyłam jadącego samochodem kogoś, kogo nie powinnam. Prawie płakałam. Łzy zakręciły mi się w oczach, jednak powiedziałam sobie NIE. Już wczoraj miałam doła z powodu 2 rocznicy tego feralnego dnia. Spojrzał na mnie, jednak prowadząc zakładam nie przyjrzał się cóż to za dziewczyna siedziała na przystanku półprzytomnie patrząc na otaczający ją świat. Jednak jedyną osobą, która jej się rzuciła w oczy w tym szarym i smutnym jak pizda mieście był on. Nie oczekiwałam kiwnięcia głową, a co dopiero machnięcia ręką na przywitanie, przecież od dawna tego nie robił. Jednak zrobiło mi się przykro, w tak niemożliwy do opisania sposób zabolało mnie serce, że od tamtej pory idę jak odurzona.

Jestem pod wrażeniem tego, co napisałam wyżej. Pierwszy raz od długiego czasu potrafiłam ubrać coś w tak wspaniałe i górnolotne słowa, że sytuacja opisana wyżej nie wydaje się smutna, a piękna. Cóż za paradoks. Może tak naprawdę potrafię być uczuciowa? Walczą we mnie dwie skrajności, tej bezuczuciowej mnie i tej, od której bije ciepłem i dającej się pokochać dziewczyny. Może na tym moje życie ma polegać? Może powinnam balansować na tych pograniczach? Żyjąc w jednym spacerze po linie, nie bojąc się, że w końcu spadnę. Można porównać to do jakże trafnego truizmu... Bycia między Scyllą, a Charybdą. Nieważne jakiego wyboru dokonam i tak może być destrukcyjny dla mnie.

Cóż mnie naszło na pisanie o takich rzeczach? Może jednak filozofia to coś dla mnie. Rozmyślanie nad życiem, jego sensem, wtrącając polskie i łacińskie sentencje i przysłowia do opisywanych przeze mnie sytuacji...

Dziś zdałam sobie sprawę z jednej bardzo prostej, wręcz banalnej rzeczy. Mianowicie, nie mam pojęcia co bym chciała robić po liceum, uświadomiłam sobie jak złą decyzją było pójście do liceum, jeszcze na profil językowy. Jednak nie da się czasu cofnąć.


Jedna zła decyzja potrafi doprowadzić do zniszczenia wszystkiego, co dotychczas udało nam się zbudować. Jak wiele można zepsuć w dosłownie ułamek sekundy, przez tą jedną złą decyzje.

Czyż nie najwyższy czas odciąć się od przeszłości? Która niszczy mnie w tak destrukcyjny sposób. W końcu otworzyłam sobie oczy przez to, co napisałam Monice. Cóż to było? Już tłumaczę. Napisałam jak to wygląda z mojej strony (czysto obiektywnie) przez to, co się stało i jak zraniłam pewną osobę uświadomiłam sobie, że kogoś bardzo skrzywdziłam, ciągnie to za sobą konsekwencje do dnia dzisiejszego, ponieważ uważam, że nie zasługuję na nikogo, bo jedyne co potrafię to krzywdzić i nic więcej. Po prostu nie jestem w stanie niczego nikomu zaoferować, jaki paradoks życia, chcę, lecz się boję. Śmiem twierdzić, że powinnam się odciąć od tego, od takiego myślenia, on układa sobie życie od nowa, jest szczęśliwy, więc czemu ja nie mogę? Powtarzam to pewnie kolejny raz tutaj, jednak może tym razem to do mnie trafi. Przecież mogę być szczęśliwą osobą? Przecież każdemu z nas należy się szczęście. W końcu "nie możesz zauważyć szczęścia? Może za wysoko patrzysz".

Życie jest przewrotne, pokazuje nam jak wiele można stracić w krótkim czasie. Jest tylko testem, który uświadamia nam co nam się w życiu opłaca, a co nie. "Życie jest parabolą, sumą pragnień, kostką Rubika, z której czas w końcu zedrze farbę i trudno ją poskładać, w kolor, ale próbuje póki nie wyblaknie". Czyż nie?

I tak zakładam, że nikt owych wypocin nie przeczyta, bo i po co. Myślę, że potrzebowałam sama przekalkulowania tego wszystkiego, żeby przejrzeć na oczy. Nikt nie był w stanie mi w tym pomóc, sama mogłam coś na to poradzić, tylko i wyłącznie.
"To ten kolejny dzień, kiedy myślę nad sensem, cieszę się, że jeszcze czuje coś, bo to znaczy, że jestem tu".

Trzeba coś zmienić, trzeba zacząć normalnie funkcjonować, ułożyć wszystko.
"Świat jest mój, więc niech daje mi to czego chcę, to dobra pora by wziąć w ręce życie, tak wygląda krajobraz po Eklektyce".

Zbyt często zmieniam zdanie, martwię się, że dziś dojdę do oczywistych wniosków, a jutro znów zacznę postępować w destrukcyjny dla mnie sposób i znów będę rujnować sobie życie. Nie powinnam się tak zachowywać. Jednak jestem kobietą, powinno być to jasne, że tak się zachowuje, że zmieniam często zdanie. O czym ja mówię, pieprzyć stereotypy.
"Ze mną coś jest nie tak, ciągle szukam miejsca, a może moje życie ma właśnie na tym polegać?"

Kurwa, dalej kontynuuje moje wypociny, to straszne. Chyba jeden z dłuższych wpisów tu. Nie, powinnam odpuścić, dać już sobie spokój. To czysty słowotok. Jeszcze do dzisiejszych przemyśleń cholernie nasuwa mi się cytat Palucha..
"To nie życie zmienia nas to my wprowadzamy zmianę, nikt nie da lepszych kart, mamy jedno rozdanie".

Nie wiem czy ktokolwiek kto da radę przeczytać to całe przemyśli, czy choć garść informacji tu zawartych jest prawdziwych, czy ktokolwiek weźmie to na serio. Może zrobi coś w kierunku zmiany? Może sam zda sobie sprawe z pewnych rzeczy? "Świadomie robię to po to, żeby z gówna Cię wyciągnąć". Przeplatamy cytaty z tekstem, który jest tylko paplaniną. Zwykłą paplaniną, która nic nie wnosi. Nie chcę tak dalej żyć, chce się cieszyć z każdej chwili, a nie odpływać gdzieś myślami i martwić się na każdym kroku. Nie chcę tak.

Koniec, koniec z tym. DOŚĆ PIERDOLENIA. Tak na zakończenie.
"Człowiek kruchy jest jak chrust i każdy czasami pęka, to podstawą jest uczenie się na własnych błędach". Tak więc zacznę uczyć się na własnych błędach, by ich znów nie popełnić, nie wejść w jakieś bagno. Zacznę cieszyć się z tego co jest. Inni w końcu mogą mieć gorzej.

5!
  • awatar Gość: Moja mądra Ania
  • awatar Gość: kocham Cie ! jesteś najwspanialszą i najcudowniejszą osobą jaką znam ! każdy popełnia błędy niektórych rzeczy, spraw nie da się ominąć
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych